dzieci-flagi

Pow­stanie Wielkopol­skie — Oczeki­wane przez wielu, dla wielu zaskaku­jące, ale najbardziej chy­ba dla Niem­ców, którzy w Poz­na­niu, w Wielkopolsce żyli już sobie jak we włas­nym kra­ju, w Prusiech.
Pier­wsza woj­na świa­towa była tragedią dla Świa­ta. Dla Polaków-patri­otów — nadzieją na zmi­anę sił poli­ty­cznych w Europie, nadzieją na wol­ność nar­o­du, nadzieją na odzyskanie państ­wowoś­ci w samym ser­cu płonącego kon­ty­nen­tu. Wielkopolanie — Pola­cy, bo i wielu dawnych kolonistów niemiec­kich zżyło się już z tą ziemią, gotowali się od trzech pokoleń na sprzy­ja­ją­cy moment. Wiel­ka woj­na, rewoluc­ja bol­szewic­ka panoszą­ca się w Rosji i Niem­czech, umożli­wiały pow­stanie nowego ładu, więc tak poli­ty­cy, jak przed­siębior­cy, ziemi­an­ie, a jeszcze ener­giczniej i spon­tan­icznie lud miast i miasteczek wyczeki­wali chwili, dysku­tu­jąc, gro­madząc broń, pieniądze, zapasy — by w razie czego …? Nie było spotkań rodzin­nych, czy towarzys­kich bez dyskusji kiedy, gdzie, z kim i kto da znak, i jaki, by ruszyć z miejs­ca … Cel dla wszys­t­kich był jas­ny, ale niewielu wiedzi­ało jak orga­ni­zować się w sposób umożli­wia­ją­cy skuteczne dzi­ałanie. Wiedzieli jed­nak o sobie. Wiedzieli o nich także i Niem­cy — ale prze­cież poz­nańskie było niemieck­ie od z górą wieku i miało pruskie pra­wo, więc nic zdarzyć się tutaj według nich nie mogło.
11 listopa­da 1918 roku woj­na skończyła się roze­jmem w Com­piègne.
Rewoluc­ja ludowa prze­jęła doraźnie władzę, więc może też i dla Polaków wybiła właśnie ta godz­i­na, ale co robić w takiej chwili?
Pol­s­ka pod wodzą Józe­fa Pił­sud­skiego zaczęła odradzać się w Warsza­w­ie, na całym Mazowszu, i w Małopolsce … w Gal­icji. Poli­ty­cy w Wielkopolsce liczyli na pozy­ty­wne dzi­ała­nia Francji, Anglii, Amery­ki. A w tym cza­sie ener­giczni młodzień­cy, najczęś­ciej uciekinierzy z armii niemieck­iej, nie mogli czekać, nic nie robić. Oni najbardziej poz­nali zła­manego ducha żołnierza niemieck­iego, który miał dość wal­ki, więc ruszyli z rewolucyjną energią.
W Poz­na­niu — „Zamach na ratusz” 13-tego listopa­da 1918 roku — to pier­wsze zwycięst­wo Pow­sta­nia. Prze­ję­cie siłą kon­troli nad rada­mi robot­ników i żołnierzy, przede wszys­tkim nad radą żołnierzy, było sukce­sem bez prece­den­su. Osła­bi­e­nie dowództ­wa V Kor­pusu wojsk prus­kich, potem zor­ga­ni­zowanie odd­zi­ałów zbro­jnych pod szyl­dem Służ­by Straży i Bez­pieczeńst­wa, w struk­turze armii pruskiej, złożonej z Polaków – POW-iaków zaboru pruskiego. Poli­ty­cy z Naczel­nej Rady Ludowej, na 3–5 grud­nia zwołali do Poz­na­nia Sejm Dziel­ni­cowy, który obradu­jąc uch­wal­ił chęć odrodzenia Pol­s­ki. Wśród powiewu chorąg­wi czer­wonych z Orłem Białym i flag biało-czer­wonych odby­wały się marsze, spotka­nia i nabożeńst­wa. To rozbudz­iło jeszcze bardziej ducha nar­o­dowego we wszys­t­kich dziel­ni­cach dawnej Pol­s­ki pod rzą­da­mi Niemiec.
Przy­jazd na Boże Nar­o­dze­nie Ignacego Paderewskiego, jak bohat­era, jak sym­bolu pow­sta­jącej właśnie wol­nej Pol­s­ki, musi­ał rozpromienić ser­ca Polaków w cią­gle niemieck­iej Wielkopolsce. Nie musi­ał głosić haseł nar­o­dowych – ludzie znów pokaza­li się ze znaka­mi pol­skoś­ci, orła­mi i flaga­mi, chodząc uli­ca­mi pod hotel Bazar … no i te dzieci w licz­bie zaskaku­jącej wszys­t­kich prze­by­wa­ją­cych w Poz­na­niu. Tego Niemiec, zmęc­zony wojną żołnierz prus­ki już nie wytrzy­mał. Wal­czył za Niem­cy, a Niem­cy to Pola­cy? Zaczęły się bur­dy, strze­lan­i­na, zamieszanie, a emoc­je żoł­dact­wa miała studz­ić Służ­ba Straży i Bez­pieczeńst­wa – czyli Pola­cy w mundurach prus­kich i na pruskim żołdzie. 27-my grud­nia 1918 roku — to był tylko impuls, ale w kon­sek­wencji takie pow­stanie musi­ało się udać. W kil­ka dni Poz­nań został opanowany — mag­a­zyny, koszary, zbro­jown­ie, sta­jnie i cały dobytek wojen­ny zgro­mad­zony w twierdzy był w rękach pol­s­kich.
Potem Ław­ica – stac­ja lot­nicza zdoby­ta 6-tego sty­cz­nia 1919 roku w walce – dobrze jed­nak zaplanowanej. Zwycięst­wo bez zbyt­nich strat. Lot­nisko i 200 samolotów w różnym stanie, nowych i starszych dostało się w ręce pol­skie, by wkrótce stać się rdze­niem pol­skiego lot­nict­wa. Najwięk­szy łup wojen­ny w his­torii nowożyt­nej Pol­s­ki i cen­niejszy tym bardziej, że dał rodzącej się Rzecz­pospo­litej przewagę w powi­etrzu w cza­sie wojny z bol­szewika­mi.
Front pow­sta­nia wielkopol­skiego – bo akc­je zbro­jne pow­stańców uru­chomiły się w praw­ie każdym miasteczku i wiosce – określiły rze­ki Noteć i Obra, a na wchodzie zaś, była już Pol­s­ka wal­czą­ca cią­gle z sowieckim bol­szewikiem. Zażarte wal­ki trwały o każdy skrawek zie­mi, by jak najwięk­sza część tej zie­mi znalazła się w rękach Polaków.
W Poz­na­niu, w tym cza­sie, Józef Dow­bor-Muśnic­ki, mianowany w sty­czniu 1919 roku dowód­cą Pow­sta­nia Wielkopol­skiego, orga­ni­zował reg­u­larną armię, która 26-tego sty­cz­nia, na placu wów­czas jeszcze Wil­hel­mowskim w Poz­na­niu, złożyła uroczys­tą przysięgę. Tworzyła się armia wielkopol­s­ka, która w kil­ka miesię­cy liczyła 60 tysię­cy dobrze uzbro­jonego i wyek­wipowanego żołnierza.
Jed­nocześnie jed­nak pow­stań­cy toczyli krwawe boje o Żnin, Szu­bin, Rynarze­wo i Kcynię, dalej o Chodzież, Zbąszyń, Leszno i Raw­icz bijąc się o każdą wioskę, każdy las i pole. Krwa­wo sta­bi­li­zował się front na grani­cach Wielkopol­s­ki, a już wczes­ną wios­ną 1919 roku Rzecz­pospoli­ta wołała o wspar­cie – pod Lwów.
Pow­stanie ofic­jal­nie zakończyło się 16 lutego 1919 roku roze­jmem w Trewirze, który rozsz­erzał na front pow­stańczy zasady roze­j­mu w Com­piègne. Ale dopiero 28 czer­w­ca 1919 odbyła się ofic­jal­na cer­e­mo­nia pod­pisa­nia trak­tatu wer­sal­skiego, który ostate­cznie przyz­nał Wielkopol­skę rodzącej się Polsce.

Więcej infor­ma­cji, fak­tów his­to­rycznych i wspom­nień w dal­szych artykułach i filmie:

Podziel się!