Tytus hr. Dzi­ałyńs­ki” to film prezen­tu­ją­cy biografię jed­nego z najs­zla­chet­niejszych arys­tokratów Wielkopol­s­kich. Stworzył on specy­ficzny skar­biec kul­tu­ry, które­mu udało się przetr­wać do naszych cza­sów. Pro­gram ide­owy, który stworzył kon­tyn­uowały jego dzieci i wnu­ki. Odd­zi­ały­wał on też na innych Polaków. Dzię­ki takim jak on przetr­wało choć trochę z świet­noś­ci dawnej Rzeczy­pospo­litej.

Bard­zo rzad­ko w naszej his­torii, określone­mu dziełu sprzed wieków, które dodatkowo ma wartość mate­ri­al­ną, udało się przetr­wać do ter­aźniejs­zoś­ci w praw­ie pełnej formie, takiej jaką sobie umyślił Jego twór­ca.

Tytus hr. Dzi­ałyńs­ki był inteligent­nym, dobrze wyk­sz­tał­conym młodzieńcem w momen­cie, gdy trafił do Puław. Miał opo­dal niewiel­ki majątek. Miał zapał by służyć spraw­ie pol­skiej, której nie było już wtedy na mapach świa­ta. Miał hon­or i wstyd. Chci­ał coś zdzi­ałać, by odro­bić głupo­ty i zdrady szlachty pol­skiej, która za cza­sów jego ojca i dzi­a­da postradała Ojczyznę i pier­wotne swo­je szlachect­wo. Trafił do miejs­ca, które stworzyła księż­na Izabela Czarto­rys­ka dla takich właśnie jak on -błyskotli­wych, z wer­wą, zdol­nych do hero­icznych czynów. W Puławach mieli nabier­ać ogłady, wrażli­woś­ci, rozwi­jać inteligencję, roz­palać ducha nar­o­dowego. Mieli przeży­wać świat jako­by sprzed rozbiorów, by nie zapom­nieć, Jaką była Rzeczy­pospoli­ta, Mieli uczyć się, czym było szlachect­wo pol­skie. W Puławach Tytus odnalazł swój cel. Przyl­gnął do księ­cia Adama, w którym upa­try­wał przyszłego króla dla odrod­zonej Pol­s­ki. W Puławach znalazł żonę — Celinę z Zamoys­kich (najlep­szą par­tię jaka mogła mu się trafić, a przy tym – co rzad­kie w tam­tych cza­sach — pokochali się i stała się też jego przy­jaciółką do śmier­ci).

W Kórniku, który odziedz­iczył, z wielką wytr­wałoś­cią zro­bił to, czego nauczył się od Księżny Izabel­li, lecz w bard­zo swoisty, męs­ki sposób. Zbu­dował Bib­lio­the­ca Patria – zamek do mieszka­nia, lecz przy tym także ogrom­ną skarb­nicę pamiątek nar­o­dowych. To Tytus wymyślił, że zbiór ten, ma służyć wszys­tkim Polakom. W cza­sach, w których wydawać by się mogło, że jest to niemożli­we, zbiór ten prze­chował on dla syna, syn dla wnu­ka (po córce Tytusa Jad­widze). Wnuk zaś, real­izu­jąc „tes­ta­ment” dzi­a­da, przekazał – po odrodze­niu się Pol­s­ki – cały majątek nar­o­dowi … i służy on nam wszys­tkim, do dziś.

Przeczy­taj kole­jny artykuł:

Podziel się!